Posty

Cześć druga. Odcinek trzydziest trzeci

Krąg moich przyjaciół teraz jest trochę większy ,bo mogą mnie odwiedzać znajomi ,lub koledzy,których do tej pory trzymałam na dystans . Czasami więc wieczorami siedzimy do późna dyskutując o różnych aktualnych sprawach . Jeden z kolegów przebywa już od kilku miesięcy w RFN     a stało się to  się to ,poniewaź poszczęściło mu się jak napisał do jednego z profesorów w Monachium i został zaproszony aby tam robić  specjalizację . Wiele lat póżniej zobaczyłam go w telewizji jak jest już sam profesorem i udziela wywiadu .Takie i inne wieści docierały do mnie , które dawały mi dużo do myślenia . Utrzymuję też kontakt z Lusią Konarską i dość często się odwiedzamy.  W szpitalu natomiast zaprzyjaźniam się trochę z Jasiem Ormiańczykiem ,z którym czasem dyżurujemy w Szpitalu Gruźliczym jak jest ciężki przypadek i potrzebna mi jest  pomoc jego jako chirurga. Pewnego razu kiedy się trochę zasiedziałam u Lusi w Katowicach ,chciałam już wracać do domu , więc poszłam znowu ...

Część druga.Odcinek trzydziesty drugi

Chciałabym już zacząć specjalizację z interny i dr Młynarski się zgadza ,jest ze mnie zadowolony ,nie szczędząc mi pochwał . Niestety  nasze władze są innego zdania bo mają stanowiska dla swoich wybranych i typują kogoś innego . Boli mnie to ale ”. nec Herkules contra plures .” W tym czasie jest nabór lekarzy na lepsze warunki pracy ale muszą się zapisać do Partii .Wielu się zgadza ,uważają że kariera jest ważniejsza i patrzę na tych kolegów i nie mogę się nadziwić , Jak mogą podpisać taki cyrograf. Czy oni nie wiedzą co ich czeka ,przecież będą wykorzystywani, bo dostaną nikczemne zadania np w więzieniach ,gdzie się roi od więźniów politycznych . Kładę uszy po po sobie, bo nie mam innego wyjścia i pracuję dalej  W tym to czasie  dostaję od cioci z Ameryki  paczkę a w niej śliczny zegarek marki Elgin  wysadzany mozaiką kamyczków i list że dostanę zaproszenie do Ameryki abym czekała ,bo musi załatwić formalności . Wkrótce dostaję  dużą kopertę a w niej tzw A...

Część druga.Odcinek trzydziesty pierwszy

Pracując w tym szpitalu stwierdziłam, że nabieram  coraz to więcej praktyki i czuję się coraz pewniej. Z perspektywy lat widzę jednak  jaki olbrzymi skok dokonał się w medycynie . Wówczas to nie mieliśmy ani takich leków jak np betablokery i w przypadkach zaburzeń rytmu serca  stosowano chinidynę pochodną chininy ,którą  trzeba było ostrożnie dawkować ,natomiast pewne leki jak digitalis pochodzący z przetwarzania roślinnej naparstnicy przetrwał przez wszystkie lata pod różnymi nazwami fabrycznymi i nadal pozostał  lekiem z wyboru w chorobach serca . Nie było też respiratorów wspomagających oddychanie ani elektrostymulatorów stosowanych zarówno w nagłych  jak i przewlekłych zaburzeniach rytmu serca .Wszystko to z biegiem lat stopniowo pojawiało się dzięki nowym technologiom .Ponadto nie było też takich możliwości diagnostycznych i wówczas musieliśmy radzić sobie mimo wszystko a podstawą było prawidłowe i starannie wykonane badanie fizykalne pacjenta a każdy ...

Cześć druga . Odcinek trzydziesty

Pierwszego dnia pozostaję jeszcze w szpitalu nie jadąc nigdzie jak mam w planie bo w/g tego mam pracować 10,5 godzin dziennie . W następnych jednak zostaję odwieziona do tej kopalni gdzie moim zadaniem są badania okresowe w celu wykrywania zagrożeń chorobami  spowodowanych szkodliwymi warunkami  . Już z miejsca uderzył mnie charakterystyczny zapach trudny do zidentyfikowania ,bardzo nieprzyjemny wiszący w powietrzu, jakiejś mieszanki siarki i palonego asfaltu . Ambulatorium jest ładne i luksusowe ale zapach tkwi wszędzie . Badania robię i owszem ale poco , główną sprawą jest wyeliminowanie tych ciężkich do zniesienia wyziewów . Cóż z tego źe pracownicy BHP robią co można, ale zasadniczą sprawą jest zainstalowanie pochłaniaczy, ale jak widzę na to się nie zanosi bo za duże koszty Pracuję więc mając do czynienia z prostymi ale twardymi ludźmi Śląska ,którzy potrafią znosić wiele    Są to mili ludzie i chciałabym im pomóc toteż zwracam uwagę na wszystkie objawy zwłaszcz...

Część druga .Odcinek dwudziesty dziewiąty

I wypuszczona zostałam na szerokie wody oceanu.... Po zaprezentowaniu się na oddziale przydzielono  mi moją sale z pacjentami ,którymi będę się opiekować. Właśnie jest obchód wszystkich lekarzy na czele z ordynatorem oraz towarzyszącą pielęgniarką oddziałową w czasie którego zapoznaję się z grubsza z panującymi tu zwyczajami ,obserwując wszystko i wszystkich . Każdy z lekarzy referuje najświeższe dane o swoich pacjentach a ordynator dr Młynarski oceniając sytuację wyraźa swoją opinię zatrzymując się kolejno przy kaźdym łóżku . Niekiedy zatrzymuje się dłużej . Właśnie stoimy wszyscy przy jednym ciężko chorym na mocznicę . Dr Młynarski ze swadą charakterystyczną dla niego robi nam wykład bardzo długi ,który się coraz bardziej wydłuża a ja czuję zapach nieznośny taki jaki wydzielają pacjenci w ostatnim stadium tej choroby . Chciałabym aby skończył . Może to przecieź robić nie przy łóżku pacjenta . Uważam że powinna obowiązywać zasada „non dicere” ,właśnie nic „nie mówić ”bo pacjent sł...

Część druga.Odcinek dwudziesty ósmy

Dojeźdźam nadal do Katowic ale teraz samochodem w towarzystwie prokuratora Chudzika i inż, Bolechowskieg ,którzy są dobrymi znajomymi ojca Ireny i zgodzili się na jego prośbę zabierać mnie po drodze jak jadą do pracy. Przynajmniej teraz mam lżej i nie muszę czekać na mijankach w czasie tych mrozów . Czasami  teź mogę z nimi wracać jak uda mi się skończyć pracę wcześniej i nawet niejednokrotnie póżniej korzystałam z uprzejmości inż . Bolechowskiego jak byłam w Katowicach i wydaje mi się ,źe miał dla mnie dużo sympatii ,Poczułam się teraz raźniej tymbardziej ,źe wrócił  ze zwolnienia lekarskiego kolega Maciek Ligęza po złamaniu nogi na nartach i moźe nas teraz odciążyć w Przychodni .Ponadto nasza Baptystka zajęła się dalszym nawracaniem Maćka co przyjęłam z ulgą. Lubiłam go bo był uczynnym kolega i czasem zdarzyło się źe załatwił za mnie jakąś wizytę kiedy ja nie mogłam . Od czasu przeźyć z Olkiem stałam się jednak moźe nadmiernie ostroźna .Teraz dobrze się nam pracuje bo kaźdy ...

Część druga.Odcinek dwudziesty siódmy

Im bliżej końca tym jestem coraz spokojniejsza bo wiem ,że już najgorsze minęło i zdaję  bez problemu największy i według mnie najtrudniejszy egzamin z interny u prof. Jappy z dobrym wynikiem i dostaję wreszcie  dyplom lekarza medycyny. Jest luty a Irena zaliczyła wszystkie egzaminy jeszcze we wrześniu i juź pracuje a ja dopiero teraz będę starać się o pracę . Idę do Wydziau Zdrowia w Katowicach i dostaję ofertę pracy w szpitalu ,który ma trzy piętra bez windy w Będzinie. Jak to moźliwe a jednak .Takie były warunki . Sam dojazd z przesiadkami zabrał mi masę czasu plus dojście ,któro zupełnie mnie wykończyło . Wiedziałam ,że temu nie sprostam ,źe z moim sercem nie dam rady . W tym Wydziale  pani załatwiająca te sprawy rozkłada ręce . Nie ma nic innego . Idę do naczelnika który zaprasza mnie do pracy w Wydziale Zdrowia . Daje mi tam nawet wysokie stanowisko i też twierdzi ,że nie moźe mi niczego innego zaproponować . Wychodzę ze słowami : nie po to studiowałam aby być gryzi...