Posty

Część druga .Odcinek dwudziesty dziewiąty

I wypuszczona zostałam na szerokie wody oceanu.... Po zaprezentowaniu się na oddziale przydzielono  mi moją sale z pacjentami ,którymi będę się opiekować. Właśnie jest obchód wszystkich lekarzy na czele z ordynatorem oraz towarzyszącą pielęgniarką oddziałową w czasie którego zapoznaję się z grubsza z panującymi tu zwyczajami ,obserwując wszystko i wszystkich . Każdy z lekarzy referuje najświeższe dane o swoich pacjentach a ordynator dr Młynarski oceniając sytuację wyraźa swoją opinię zatrzymując się kolejno przy kaźdym łóżku . Niekiedy zatrzymuje się dłużej . Właśnie stoimy wszyscy przy jednym ciężko chorym na mocznicę . Dr Młynarski ze swadą charakterystyczną dla niego robi nam wykład bardzo długi ,który się coraz bardziej wydłuża a ja czuję zapach nieznośny taki jaki wydzielają pacjenci w ostatnim stadium tej choroby . Chciałabym aby skończył . Może to przecieź robić nie przy łóżku pacjenta . Uważam że powinna obowiązywać zasada „non dicere” ,właśnie nic „nie mówić ”bo pacjent sł...

Część druga.Odcinek dwudziesty ósmy

Dojeźdźam nadal do Katowic ale teraz samochodem w towarzystwie prokuratora Chudzika i inż, Bolechowskieg ,którzy są dobrymi znajomymi ojca Ireny i zgodzili się na jego prośbę zabierać mnie po drodze jak jadą do pracy. Przynajmniej teraz mam lżej i nie muszę czekać na mijankach w czasie tych mrozów . Czasami  teź mogę z nimi wracać jak uda mi się skończyć pracę wcześniej i nawet niejednokrotnie póżniej korzystałam z uprzejmości inż . Bolechowskiego jak byłam w Katowicach i wydaje mi się ,źe miał dla mnie dużo sympatii ,Poczułam się teraz raźniej tymbardziej ,źe wrócił  ze zwolnienia lekarskiego kolega Maciek Ligęza po złamaniu nogi na nartach i moźe nas teraz odciążyć w Przychodni .Ponadto nasza Baptystka zajęła się dalszym nawracaniem Maćka co przyjęłam z ulgą. Lubiłam go bo był uczynnym kolega i czasem zdarzyło się źe załatwił za mnie jakąś wizytę kiedy ja nie mogłam . Od czasu przeźyć z Olkiem stałam się jednak moźe nadmiernie ostroźna .Teraz dobrze się nam pracuje bo kaźdy ...

Część druga.Odcinek dwudziesty siódmy

Im bliżej końca tym jestem coraz spokojniejsza bo wiem ,że już najgorsze minęło i zdaję  bez problemu największy i według mnie najtrudniejszy egzamin z interny u prof. Jappy z dobrym wynikiem i dostaję wreszcie  dyplom lekarza medycyny. Jest luty a Irena zaliczyła wszystkie egzaminy jeszcze we wrześniu i juź pracuje a ja dopiero teraz będę starać się o pracę . Idę do Wydziau Zdrowia w Katowicach i dostaję ofertę pracy w szpitalu ,który ma trzy piętra bez windy w Będzinie. Jak to moźliwe a jednak .Takie były warunki . Sam dojazd z przesiadkami zabrał mi masę czasu plus dojście ,któro zupełnie mnie wykończyło . Wiedziałam ,że temu nie sprostam ,źe z moim sercem nie dam rady . W tym Wydziale  pani załatwiająca te sprawy rozkłada ręce . Nie ma nic innego . Idę do naczelnika który zaprasza mnie do pracy w Wydziale Zdrowia . Daje mi tam nawet wysokie stanowisko i też twierdzi ,że nie moźe mi niczego innego zaproponować . Wychodzę ze słowami : nie po to studiowałam aby być gryzi...

Część druga .Odcinek dwudziesty szósty

Byłam zupełnie ogłuszona i nie wyobrażałam sobie abym miała powtarzać rok. Siedziałam tak w korytarzu pod jego gabinetem rozżalona i płakałam do późnych godzin .Wszystkie kolejne drzwi różnych pomieszczeń stopniowo pozamykano i prof. Deloff wyszedł nie spojrzawszy nawet na mnie aż zostałam tam sama. Wróciłam do domu i nic nie mówiąc ,położyłam się spać i zasnęłam udręczona kamiennym snem .Na drugi dzień co miałam robić  ? Musiałam znowu iść aby porozmawiać ,ale było pełno studentow . Burknął tylko, że dał mi odpowiedź i tego nie zmieni .Siedziałam nadal i płakałam nie mogąc się z tym pogodzić .Na czwarty juź dzięń siedział sam w gabinecie i widząc, że ja nadal sterczę w korytarzu zapłakana ,poprosił mnie do siebie i powiedział :widzę ,że pani jest uparta a skoro tak to wyznaczam pani  2  terminy ale nie wierzę ,że da pani radę ,bo materiał jest spory Jeśli pani zda ,wtedy dam pani następne  . Dał mi takie w odstępach ca 10 dni . Mimo to cieszyłam się ale ten krótki c...

Część druga. Odcinek dwudziesty piąty

Leźałam w tym szpitalu ponad miesiąc i jak mnie wypisywano dr Kiczka dając mi miesiąc zwolnienia ,ostrzegał mnie ,że mam bardzo słabe serce i że przejście nawet 500m to dla mnie jest za wiele . Inny z lekarzy powiedział mi natomiast ,że jestem bardzo silna biologicznie i dam radę pokonać wszystkie przeciwności losu . Tymczasem Olek przymierzał się już ,że wyniesie mnie na to trzecie piętro bo sama nie dam rady wejść . Nie chciałam czuć się zobowiązana i ledwo zdołałam dojść do Ireny mieszkania na parterze ,bo to w końcu ona pomogła mi  wyjść załatwiając wszystkie towarzyszące formalności .U niej pobyłam parę dni i potem powolutku wdrapałam  się na moje trzecie piętro, Na drugi dzień wzięłam kardiamid  do kieszeni,który pewnie pomógł by mi tyle co umarłemu kadzidło  i poszłam na piechotę do Chorzowa tj. 6 km .z myślą ,że wolę umrzeć od razu. Szlam ledwo żywa  i czekałam kiedy upadnę ale szlam powolutku i nic . Nie umieram . Doszłam tak do centrum Chorzowa i uznał...

Część druga . Odcinek dwudziesty czwarty

Jadąc na ten obóz z junakami ,planowaliśmy ,źe będziemy się wzajemnie odwiedzać z naszymi kolegami którzy pracowali w innych tego typu ośrodkach często w niewielkiej odległości ,ale to nie było moźliwe bo nie mieliśmy odpowiedniego środka lokomocji, co najwyżej liche furmanki a drogi były kiepskie . Ponadto nie mogliśmy opuszczać tego miejsca bo mogło się coś wydarzyć w czasie naszej nieobecności  i było to ryzykowne . Tak więc trzeba było dotrwać do końca . Po zamknięciu wszystkich spraw ruszyłam w drogę powrotną tak jak i inni z końcem  turnusu. Wówczas to spotkałam kolegę Andrzeja Godlewicza ,którego ledwo znałam bo był w innej grupie. Nigdy teź nie zwracałam na niego specjalnej uwagi a teraz jednak ucieszyłam się ,że będziemy wracać razem a nie ja sama . I tak powoli po bliższej rozmowie zadzierżgnęła  się między nami jakaś bliższa niewidzialna nić symapatii i zmieniliśmy plany . Zamiast do domu pojechaliśmy do Mielna gdzie wynajęliśmy ładny pokój z werandą a potem po...

Część druga .Odcinek dwudziesty trzeci

Znowu jestem jak nowa, gotowa sprostać trudnościom których nawarstwiła się cała masa więc uczę się intensywnie aby nie pozostać w tyle . Mamy sporo pracy na róźnych katedrach bo z czasem doszły coraz to inne przedmioty, jak bardzo trudna fizjologia , chemia fizjologiczna ,mikrobiologia ,patologia ,anatomia patologiczna ,farmakologia i szereg innych ,które zawsze wiązały się z ćwiczeniami po których stopniowo trzeba było zdawać konieczne kolokwia .Czas leciał i upływał nam na żmudnej pracy i czasu wolnego było bardzo mało . Tylko w czasie wakacji  i przerw semestralnych miałyśmy chwilę oddechu i wtedy przeważnie ruszałyśmy w góry z kolegami lub same . W czasie jednej z takich wypraw zabłądziłyśmy ,zupełnie nie przygotowane, bo była piękna  pogoda ,aż tu nagle potężny mroźny wiatr i śnieżyca . Zawiało momentalnie wszystkie znaki na szlakach a mgła i zapadająca ciemność uniemoźliwiała rozpoznanie terenu . Widziałyśmy tylko drzewa oblepione śniegiem i nie miałyśmy pojęcia gdzie si...