Częśc druga.Odcinek trzydziesty piąty

Jadąc pociągiem w drodze powrotnej rozmyślam wnikliwie o wszystkim co zaobserwowałam w czasie mego krótkiego pobytu w Bułgarii i doszłam do wniosku, że w żadnym wypadku nie zgodzę się aby w tym kraju zamieszkać .Patrzyłam z ogromnym zdziwieniem jak wychodząc od Welka, to Donka jego żona ,taka mała ,pomaga mi naciągnąć płaszcz ,a ten stoi jak basza turecki i ani drgnie ,patrząc obojętnie jak ona się męczy Tak to tutaj jest . Kobiety pracują ciężko a mężczyźni przesiadują masowo w kawiarniach popijając bardzo mocną kawę w mini filiżankach i nigdy nie widziałam aby była wśród nich kobieta . Razi mnie to bardzo i widzę ,że daleko im do zwyczajów europejskich .Natomiast ujęło mnie bardzo serdeczne przyjęcie rodziny Iwana ,która wykazała najlepsze chęci abym tam dobrze się czuła . Widzę też  ,że on bardzo się stara i zaraz po przywitaniu ,poinformował mnie ,że poczynił już starania w sprawie mojej pracy i ma nadzieję ,że da się to załatwić, bo rozmawiał ze starszą dr.Godzińską ,która zajmuje się przydziałami etatów dla lekarzy na Pradze północ i jest przychylna ale w tej chwili nie ma nic wolnego ,jak będą jakieś możliwości wtedy da mu znać .Musi się dowiadywać  bo czasami może się coś trafić wcześniej, ale gwarancji  w tej chwili nie może dać w jakim czasie to będzie .Zastrzega się przy tym ,że nie będzie to etat w Szpitalu tylko pewnie jakieś Ambulatorium w lecznictwie otwartym. Wobec tego widzę ,że nie pozostaje mi nic innego jak tylko czekać ,więc pracuję jak zwykle .Bardzo dawno widziałam się z Lusią ,aż tu nagle natknęłam się na nią przypadkiem . Ucieszyłam się bardzo ,a u niej duże zmiany, bo jest po rozwodzie  ze swoim pułkownikiem ,wyszła ponownie za mąż i wróciła do Warszawy gdzie miała stały meldunek .Mieszka teraz w ocalałym domu z apteką ,która przed wojną była własnością jej rodziców i zaprasza mnie .To wszystko opowiada mi w skrócie bo obie nie mamy teraz czasu .Lusia jest starsza ode mnie o jakieś trzy lata i wiele przeżyła w czasie Powstania Warszawskuego ,podobnie jak wcześniej wspomniana już Ola . Lusia Jest niższa ode mnie i ma  piękne czarne oczy,które przykuwają uwagę Bardzo długo sobie porozmawiałyśmy a ponieważ byłam już spóźniona ,rozstałyśmy się i obiecałyśmy sobie ,źe będziemy się widywać .Po pobycie w Bułgarii czułam się teraz wypoczęta a ostatnie wiadomości dodawały mi jeszcze więcej energii, toteż z miejsca zabrałam się za porządkowanie mieszkania, któro było długo już nie sprzątane, a na Śląsku trzeba to robić prawie codziennie . Przychodziła wprawdzie Ślązaczka do sprzątania, ale nie bardzo można było na niej polegać a ponadto nie bardzo ją znałam i wolałam być obecna jak ona przebywa w mieszkaniu .Muszę sprawiedliwie powiedzieć że Tadek, jak go poprosiłam ,to potrafił bardzo dokładnie czyścić podłogę i pieczołowicie to robił nie omijając żadnego zakątka . Także bardzo starannie prasował zawsze sam swoje koszule i dbał o osobistą higienę mimo,że pozatym był z niego trochę bałaganiarz .Tadzio w ogóle ostatnio zmienił się a myślę ,że dlatego bo poznał dziewczynę Elę Czerwiec ,która ma na niego bardzo dobry wpływ . Zaczął,się teraz uczyć i zdążył nadrobić zaległości w nauce dosyć szybko ,bo był bardzo zdolny . Myślę że to wojsko też chyba miało na niego duży wpływ . Tadek był bardzo oczytany i był okres kiedy czuł się gruby ,nadmiernie karmiony przez  Mamę ,wstydził się kolegów, bo różnie go przezywali z tego powodu ,dlatego chętnie przesiadywał w domu ,czytając masę książek.  Cieszyłam się,że zaczął myśleć poważniej i że Mama nie musi się tak nim denerwować  no i ja także bo były chwile, że bardzo się o niego martwiłam . Zastanawiam się teraz jak to będzie jak wyjadę,bo mieszkanie jest 3 pokojowe i ja  mam prawo do dodatkowej powierzchni a jak wyjadę moja Mama rencistka mająca rentę wdowią i Tadzio uczeń z rentą sierocą mogą stracić prawo do tak dużego mieszkania i pewnie lepiej abym się nie wymeldowała . Czy to możliwe ,nie wiem Już teraz mam zamiar coś w tym kierunku zrobić i mam nadzieję ,że Ivo ,bo tak go nazywam ,znajdzie jakieś wyjście.Takie to myśli kotłują mi się w głowie . Pewnego razu wracając z pracy zastaję list od Iwana . Telefonu wówczas trudno było załatwić ,więc często pisywaliśmy do siebie ,albo Iwan przyjeżdżał sam ,jeśli mógł, bo pracował  w jakimś Instytucie Badawczym związanego z budową maszyn ,gdzie również rozwiązał jakiś ważny problem ,ale chciał to patentować tylko na siebie nie na tę instytucję a to powodowało dysonanse .Iwan nie  tylko źle mówił po polsku ,ale jak pisał to roiło się od błędów. Natomiast bardzo dobrze znał znaczenie słów .Treść tego listu poderwała mnie i skakałam z radości . Mam załatwioną pracę w szkolnym Ambulatorium i mam tam robić badania okresowe dzieci ,zwracając uwagę na wady postawy ,oraz wykrywać zmiany chorobowe wymagające leczenia ,a także mam mieć krótkie zastępstwo jako lekarz zakładowy w Zakładach Chemicznych .Wiem ,że to bardzo mało i nie to co chcę ,ale na początek dobre i to .Muszę się spieszyć bo teraz jest to najważniejsze i dotyczy przeniesienia mnie doWarszawy.Dopóki tego nie mam ,nie mogę podjąć tej pracy . Teraz są jednak podstawy aby to załatwić.Sprawiłam więc sobie komplecik z miękkiej wełenki w kolorze zgaszonego różu . Jest to sukienka pod szyję ,do figury i do tego płaszczyk ,narzutka 3/4 ,trochę krótsza od sukienki i pakuję najbardziej potrzebne rzeczy . Wyruszam tylko z walizką ,zabierając potrzebne dokumenty z moich dotychczasowych prac i bierzemy ślub w Urzędzie Stanu Cywilnego wWarszawie . Świadkami są poznany niedawno Julek Zmysłowski,mąź Lusi i dobra znajoma Iwana . Po tej uroczystości idziemy wszyscy do restauracji aby to uczcić i od tej chwili jesteśmy razem i nie rozstajemy się. Przeniesienie to Iwan szybko załatwił a nie było to łatwe bo Warszawa była miastem zamkniętym i nie przyjmowano nikogo z innego regionu Polski .Patrzę na Iva ,jest taki zaradny i mądry a pozatym pewny siebie i szarmancki a przy tym przystojny i okazuje mi tyle czułości .Czy będzie tym jakiego sobie wymarzyłam ,tym silnym mężczyzną i najlepszym przyjacielem ..
Wróciłam jeszcze do Bytomia aby załatwić dalsze formalności i po pożegnaniu z kolegami ,moją Mamą i Tadziem odjechałem razem z Iwanem ,ktory po mnie przyjechał. Podając mu rękę w zaufaniu pomyślałam ,źe teraz on będzie moim przewodnikiem i tego od niego oczekuję .Teraz mówię : żegnaj Śląsku ,mam nadzieję tu więcej nie wracać i jadę być może do lepszego życia, bo pragnę tego bardzo aby ta moja gwiazda gdzieś tam w przestworzach świeciła mi jasno od tej chwili,czuwając nad moim losem .

Popularne posty z tego bloga

Część druga.Odcinek osiemnasty

Część druga .Odcinek dwudziesty szósty